Pamiętam ludzi, którzy z niepokojem i trwogą myśleli o nadchodzącym dniu. Ty też tak możesz ...
Policzyłem i wyszło mi, że już od 18 lat jestem pozbawiony pewnego doświadczenia...
Mniej więcej 18 lat temu po raz ostatni obudziłem się czując opór przed wstaniem z łóżka, i niechęć do czekającego mnie dnia. Nadchodzący dzień nie wyróżniał się niczym specjalnym, po prostu nie miałem tego dnia ochoty zwlec się z łóżka, wychodzić z domu na mróz, jechać do pracy, wysłuchiwać klientów, ani widzieć czy słuchać kolegów z pracy. Podobno każdemu zdarza się dzień, kiedy myśli z niechęcią o nadchodzącym dniu i tym, co będzie tego dnia robił. Jednym zdarza się częściej a innym rzadziej, ale się zdarza. Niektórzy rozszerzają to na niepokój o resztę życia. Pewnie też wiesz jak to jest, kiedy rano na myśl o pracy, uczelni lub po prostu czekających Cię tego dnia zajęciach, czujesz, że fajnie byłoby zostać w domu i na dzień zapomnieć o tym wszystkim.
Teraz zamierzam się do czegoś przyznać!
Od około 18 lat nie zdarzył mi się taki poranek, w którym myśląc o nadchodzącym dniu, przeżywałem wyżej opisane stany. Raczej odwrotnie, od 18 lat wstaję niecierpliwie zastanawiając się, co ciekawego się wydarzy tego dnia.
Pewnie myślisz, że jestem korporacyjnym workaholikiem, opętanym przymusem robienia kariery, który jadąc na wakacje na wyspę, zabiera laptopa z satelitarnym dostępem do Internetu, aby nie stracić nawet pojedynczej narady w firmie. Wręcz przeciwnie, jestem dość leniwy, nie lubię pracować, mam gdzieś karierę i władzę. A jeśli coś sprawia, że decyduję się rano zostać w łóżku, to nie jest to opór przed pracą w biurze : -) i gdy tak zrobię to nie muszę nikomu się z tego tłumaczyć lub pytać o pozwolenie.
Po prostu od ponad 18 lat zarabiam robiąc to, co mnie w danym momencie bawi, cieszy i fascynuje i jestem na tyle niezależny, że mogę w każdej chwili zacząć robić coś zupełnie innego, gdy mam na to ochotę. Dodatkowo, szczęśliwie składa się, że to co robię, pozwala mi wygodnie żyć i dobrze się bawić.
Czytając to, co do tej chwili na pisałem, prawdopodobnie myślisz coś w stylu “Brzmi jak Amway, Mango lub jakąś sekta”, albo “Aha, zaraz napisze, że jest mu tak fajnie dzięki NLP!” Pierwszego nie będę komentował, bo wiem, że są ludzie, którym nawet najmniejsze skojarzenie z przysłowiowym “amwayem” uruchamia w głowie syreny alarmowe, wyjące tak głośno, że przestają słyszeć własne myśli, a tym bardziej moje słowa :-)
Co do drugiego to zgadłaś i zgadłeś, właśnie procedury NLP pozwoliły mi wówczas, 18 lat temu, przestawić swoje myślenie, postrzeganie rzeczywistości i sposób życia na zupełnie nowe tory!
Niektórzy ludzie, czytając ten tekst, powiedzą lub pomyślą coś w rodzaju “Gdyby NLP dawało takie rezultaty, to wszyscy żyliby tak jak opisujesz, albo nawet lepiej!” Owszem, dokładnie tak jak, “Gdyby zdrowy tryb życia działał i mądre odżywianie dawało rezultaty to wszyscy byliby sprawni, piękni, zdrowi i szczupli”, prawda? A nie są. Z prostego powodu- nie wiedzą o tym, nie umieją ćwiczyć prawidłowo lub po prostu nie ćwiczą i do tego jedzą za dużo. Podobnie jest z NLP, większość ludzi nie wie, że NLP istnieje, większość z tych, co wiedzą o NLP, nie zadała sobie trudu żeby dowiedzieć się na czym ono polega. Spośród tych, którzy dowiedzieli się, na czym polega NLP, większość nawet nie zaczęła stosować najprostszych technik i metod na swój użytek, aby sprawdzić, jak szybko mogą zacząć żyć tak jak naprawdę pragną.
Niestety, wbrew pozorom NLP wymaga jednak myślenia i działania. A wsparte myśleniem, zrozumieniem i zastosowane w działaniu daje naprawdę wspaniałe rezultaty. I pieniędzy, bo sama wiedza zaczerpnięta z książek, lub od “kolegi, którego w pracy posłali na szkolenie gdzie stosowano NLP” nie wystarczy.
Potrzebny jest profesjonalny instruktaż i dobrze zorganizowane okazje do praktyki i ćwiczenia. I prawdopodobnie nie jest to droga dla każdego, ale żadna droga rozwoju czy metoda nie jest dobra absolutnie dla wszystkich. Tak jak żadna metoda nie działa w 100% przypadków.
Komentarze: