ABC telebioenergoterapii
Telebioenergoterapia
Traktowałem bioenergoterapię na odległość (czyli telebioenergoterapię) jak piękną bajkę. Było to typowe podejście osoby negującej wszystko, czego nie da się dotknąć. Większość ludzi dowiedziawszy się o tym, stuka się w czoło i uśmiecha z politowaniem. Skoro parę lat temu uwierzyłem w bioenergoterapię i przekonałem się o jej skuteczności, postanowiłem również spróbować telebioenergoterapii.
Pani Halinie K. pomagałem w usuwaniu supełków (szwów) z ketgutu, które nie wchłonęły się po operacji tarczycy. Umówiliśmy się na określoną godzinę odbioru wrażeń i koloru. O godzinie 19.00 usiadłem wygodnie, zrelaksowałem się i zacząłem nadawać wcześniej tworzonemu wyobrażeniu tej osoby wyobrażenie koloru. Seans trwał 15 minut. Na drugi dzień dowiedziałem się od owej Pani o przedziwnych falach gorąca i chłodu, które ją oblewały. Zamknęła oczy i wówczas zaczęła widzieć kolor niebieski, który nie znikał. Po seansie spała wyjątkowo dobrze. Zniknęły bóle głowy. Powtarzałem z tą osobą jeszcze wielokrotnie to doświadczenie. Wyniki były coraz lepsze. Spróbowałem także przesyłać wyobrażeniu pewnego dziecka swoją energię. W tym wypadku nawet nie uzgadniałem terminu kontaktu. Rodzice potwierdzili odbiegające od codziennego zachowanie się tego dziecka w tym czasie, gdy wysyłałem mu swoją energię.
Zauważyłem jednak, że efekt był znacznie lepszy, gdy wcześniej poznawałem osobę, z którą miałem się kontaktować na odległość. W mojej praktyce zdarzył mi się i taki oto przypadek.
Przez kilkanaście dni oddziaływałem na dziewczynkę, Joasię O. z Lublina. Stwierdzono u niej posocznicę [posocznica charakteryzuje się bardzo dużą liczbą leukocytów we krwi, daleko ponad normę (6000 w 1 mm3), niekiedy dochodzącą do ponad 70000 w 1 mm3], co nie wróżyło na przyszłość nic dobrego. Diagnoza też odbywała się na odległość (Lublin-Warszawa), za pomocą zdjęcia z legitymacji szkolnej. W tej chwili Joasia O. jest już zdrowa.
A jak uczyć się kontaktu na odległość? Oto instrukcja, jak ja to robię:
Siadam w spokojnym miejscu. Zamykam oczy. Wyciszam się, tak jak w poprzednich ćwiczeniach. W swojej wyobraźni tworzę obraz osoby, z którą chcę się skontaktować. Mając jej obraz, oddycham mocno i spokojnie nosem, posyłając jej energię. Czyniąc tak, posyłam "dobro". Ręce wspieram na kolanach z dłońmi zwróconymi do góry. Czuję mrowienie, ręce jakby pęcznieją, ktoś korzysta z mojej pomocy. Przesyłam swoją bioenergię.
Tego typu kontakty bardzo pomagają w typowych zabiegach bioenergoterapeutycznych. Kontakt bezpośredni przeplatany telebioenergoterapią daje bardzo dobre efekty. Gdy istnieje silny kontakt bioenergoterapeuty z pacjentem, może dojść do nawiązania kontaktu na odległość bez koncentracji. Nasilenie się dolegliwości u pacjenta spowoduje częstsze myślenie o bioenergoterapeucie, który z kolei zwróci uwagę w swojej wyobraźni na pacjenta i wywoła w niej jego obraz. Tak było i z moją pacjentką. Natychmiastowy z nią kontakt potwierdzał jej dolegliwości i moje wrażenia. Niejednokrotnie obraz pacjentki czy pacjenta był tak natarczywy, że odrywał moją uwagę od wykonywanej czynności. Efekty są silniejsze, gdy mam do czynienia z silnym energetycznie i wrażliwym pacjentem. Do takich należał przypadek pani Bronisławy Ł. z Michalina. Kontakt z nią był tak dobry, że spowodował zdalne reakcje jak podczas zabiegu bioenergoterapeutycznego, a przekazywane przecież przeze mnie na odległość. Jednak telebioenergoterapia jest stosowana przez nielicznych bioenergoterapeutów .
Diagnoza na odległość
Szczegółowo można poznać to zagadnienie na kursach DU (doskonalenia umysłu), prowadzonych między innymi przez mgr L.E. Stefańskiego. Mój sposób diagnozy na odległość polega między innymi na stworzeniu w swojej wyobraźni sylwetki osoby badanej i po krótkim wyciszeniu (lub czasem bez tego) diagnozowaniu za pomocą rąk. I oto stworzoną sylwetkę mam przed sobą i obwodząc ją dłonią, określam miejsca zaburzeń energii czy też poważnych zmian fizycznych. W taki sposób diagnozowałem członków rodziny pana K.W.; w ciągu 6 minut określiłem chore miejsca u trzech osób z trafnością do 100%. Dosyć często po diagnozie na odległość diagnozowani przeżywają poprawę stanu zdrowia. Stosowałem w Pracowni Bioenergoterapii diagnozę na odległość, kiedy pacjent ze względu na stan zdrowia nie mógł przybyć. Czynność ta wymaga dużo energii ze strony bioenergoterapeuty. Tak przeprowadzona diagnoza nie jest ostateczna, stanowi raczej punkt wyjścia do kontaktu z lekarzem. Tylko w przypadkach uznanych przez medycynę za beznadziejne może być początkiem do zastosowania naszej kuracji.
Widzenie na odległość
Często podczas diagnozy na odległość widziałem miejsce, w którym przebywał diagnozowany czy bioenergetyzowany pacjent. Na początku były to mgliste wyobrażenia, które z czasem nabierały wyraźniejszych form. Zacząłem czynić próby widzenia określonych miejsc ale już bez łącznika, jakim jest pacjent. Było to znacznie trudniejsze. Konieczna była wówczas koncentracja z wcześniejszym treningiem parotygodniowym. Aż w końcu pojawiły się pierwsze efekty. Obraz widziany w czasie transu był wyraźny i czasem podobny do widzeń ze snu. Ciekawym spostrzeżeniem było zobaczenie siebie a później swoich rąk podczas zabiegu na odległość.
Pierwsze i podstawowe ćwiczenie polega na prostych próbach wizualizacji w wyobraźni pożądanego obrazu. Widzenie tego obrazu powinno całkowicie pochłaniać naszą wyobraźnię. Tylko wówczas "widzenie" będzie udane. Próba przeprowadzona z Panią Bronisławą Ł. z Michalina (o której już wspominałem) potwierdziła możliwość tego typu widzenia czy "eksterioryzacji". Pani Ł., siedząca przy stole, została wprowadzona w stan wyciszenia, następnie w stan koncentracji na kolorze i wreszcie na wyobrażeniu miejsca przebywania córki. Zaskakujące było w tym przypadku szybkie osiągnięcie stanu wyciszenia i szybkie przejście do energetyzowania na kolorze (fiolet fosforyzujący). Zobaczyła siebie u córki, zobaczyła córkę i dom. Prosiła ją o telefon do domu. Do otaczającej rzeczywistości wróciła pogodna i wypoczęta. Zastanawiające było w czasie transu osłabienie i zasypianie osób towarzyszących i psa. Siedzący przy stole czuli zimno, mrowienia i jakby powiew chłodu od osoby w transie. Wieczorem dostałem informację o "telefonie" córki z Anglii. Polecenie wypełniło się.
Ta technika, oprócz ciekawych efektów, przynosi uspokojenie i zdrowie pacjentom. Czyniłem próby eksterioryzacji na określony adres. Wypadały zazwyczaj zadowalająco. W pierwszych próbach odbierałem nieprzyjemne wrażenie wywołane kołysaniem ciała i widzeniem siebie siedzącego w dole.
Ćwiczenia widzenia na odległość pozwalają uzyskać spokój, chęć i motywację do służenia pomocą innym.
Diagnoza ze zdjęcia
Przygotowując się do diagnozy ze zdjęcia, staram się jak najszybciej wyciszyć psychikę i nastawić się mentalnie na odbiór osoby przedstawionej na fotografii. Osoba żyjąca wywołuje zazwyczaj wrażenie ciepła. Skoro uzyskałem taki sygnał, zaczynam mentalną obserwację badanej osoby. Badanie mogę prowadzić obserwując ciemne plamy na "myślokształcie" lub rejestrować wrażenia ciepła i chłodu, promieniującego z danego organu. Osoby żywotne, o dużej energii życiowej wysyłają sygnał silny i wyraźny. Na "myśłokształcie" takiej osoby występuje dodatkowo tzw. kolor własny, czyli aura wokół głowy.
Podczas diagnozy ze zdjęcia, czy też na podstawie włosów lub pisma, pojawiają się nierzadko obrazy w mojej wyobraźni dotyczące badanej osoby. Są to zazwyczaj istotne obrazy życia tej osoby. Odległość badanej osoby ode mnie nie odgrywa żadnej roli, może znajdować się w tej samej miejscowości co i ja bądź też na innym odległym kontynencie. Jej stan zdrowia jest widoczny w badanej chwili, choć można określić i dolegliwości w wybranym momencie jej życia. Możliwe jest też określenie dolegliwości osób zmarłych, czyli można określić z dużym prawdopodobieństwem na co cierpieli tuż przed śmiercią. Diagnozy te jednak nie należą do przyjemnych i zazwyczaj bioenergoterapeuci wykonują je niechętnie.
Diagnoza chorego na podstawie wyobrażenia bliskich mu osób
Diagnoza ta przebiega identycznie jak ze zdjęcia, z tym że bioenergoterapeuta nastawia się mentalnie na obraz w wyobraźni osoby bliskiej badanemu. Niektórzy bioenergoterapeuci stosują dodatkowo dotyk dłonią osoby przekazującej wyobrażenie o badanym. Każda tego typu diagnoza powinna być stosowana tylko w koniecznych przypadkach poprzedzających spotkanie z bioenergoterapeutą. Pokazowemu demonstrowaniu tych zdolności towarzyszy najczęściej stres, co powoduje błędy w diagnozie. Osoby z paroletnim doświadczeniem zazwyczaj nie demonstrują tej zdolności w celach rozrywkowych.
Fragment książki Ryszarda Romana Ulmana pt. "Bioenergoterapia praktyczna"
Komentarze:



