Odczuwanie cierpienia
Każdy z nas zna cierpienie ze swojego doświadczenia. Jest ono jedną z głównych rzeczy, jakich jesteśmy pewni. Możemy wierzyć w co chcemy, mówić co chcemy, robić co chcemy - cierpienie istnieje, cierpienia doświadczamy i od cierpienia szukamy drogi wyzwolenia.
Cierpienie może stać się dla nas symbolem porażki lub wyzwania. Cierpię i mam dwa wyjścia: uznać, że przegrywam lub przegrałem swoje życie, lub też obudzić się i zacząć pracować nad sobą.
Wtedy potrzeba pomocy specjalisty.
W chwilach wielkiego cierpienia odbiera nam tzw. zdrowy rozsądek, nie myślimy wtedy racjonalnie. Wielkie cierpienia są w istocie efektem małych cierpień. Jeśli chcesz zapobiegać wielkim cierpieniom, to zacznij pracować z małymi.
Rozpocznij już teraz, tu i teraz. Przede wszystkim uświadom sobie swoje cierpienie, połącz się z nim, przywołaj je do swojej świadomości.
Z reguły uciekamy od cierpienia. Taką ucieczką może stać się dla nas wszystko, łącznie z religią, z duchowością, z medytacją.
Jesteśmy w stanie przez wiele lat wykonywać praktyki medytacyjne, ale bez świadomego kontaktu z cierpieniem one nie zadziałają.
Dlaczego nie odnosi się często sukcesu w stosowaniu metod samouzdrawiania? Jako że brakuje świadomości. Wykonujemy mechanicznie ćwiczenie, ale nie potrafimy wejść w kontakt z naszym cierpieniem, z naszym problemem.
Nawet najlepsze techniki nie zdziałają, jeżeli nie będziemy świadomi swojego cierpienia. Gdy mam chory narząd to pierwsze, co robię, to kontaktuję się ze swoim cierpieniem w tym narządzie.
Łączę się z nim i szukam potem tego, kto cierpi, cierpiącego ego, jako że to ono stanowi podstawę choroby.
Ego utrwala wzorzec mentalny i energetyczny w ciele. Samouzdrawianie możliwe jest tylko wtedy, gdy usuwamy ego.
Dlatego łatwiej jest poddać się terapii innej osoby, np. bioenergoterapeuty, jako że wtedy odwracamy się od ego, płacimy, mentalnie i fizycznie otwieramy się na drugą osobę i odpowiada na to nasze ciało energetyczne.
Są ludzie, których nie można uzdrowić z prostych przypadłości, jako że są bardzo szczelnie zamknięci w klatkach ego.
W końcu choroba będzie ich dręczyć, aż może, pewnego dnia się otworzą. Chyba że potraktują ją jako porażkę, zacietrzewią się w swoim ego na dobre.
Gdy mamy małe cierpienie, nie powinniśmy biec z nim do naszego bioenergoterapeuty: ćwiczmy się w gaszeniu małego pożaru, a będziemy potrafili ugasić wielki pożar.
Gdy w życiu spotyka nas wielkie cierpienie to jest ono skutkiem tego, że nie uzdrowiliśmy się z małych cierpień, tych codziennych, które tłumimy, które ignorujemy włączając telewizję, pijąc alkohol, paląc papierosy lub instalując grę komputerową albo czytając książkę, które pozwalają nam uciekać i poprawiać sobie humor.
Potrzeba rozrywki znaczy, że cierpimy, że mamy jakiś problem. Jeżeli używamy do jego rozwiązania środków chemicznych, używek to wcale nie zwyciężamy, osłabiamy tylko świadomość cierpienia.
Komentarze:



